Stolarnie, sauny, rękodzieło
codzienne skarby
spotkane z Marianną Oklejak w październikowej podróży do Estonii.
Stolarnie to marzenie, gdyby były w szkołach jakie cuda dzieci mogłyby robić!
Zdarzają się, owszem ale w szkołach waldofrfskich i waldorfskich przedszkolach.
W Tallinie są dość częste w szkołach podstawowych. Bywają zorganizowane na boisku, wtedy nie potrzeba do nich specjalnego budynku, jedynie zadaszenie :).
Sauny, sauny to własciwie symbol i dobro narodowe :). Widziałyśmy ich kilka,a byłyśmy w jednej.
W Polsce bardzo podobne budowali Starowierzy, na Suwalszczyźnie.
Są proste w budowie, kiedy młoda rodzina stawiała swoje siedlisko zaczynała od sauny. To w niej spało się, mieszkało, rodziły się dzieci. Poźniej stawiano budynki dla zwierząt, a na końcu dom, gdy młode małzeństwo było bardziej majętne.
Rękodzieło, estoński design i ten tradycyjny i nowoczesny to najwyższa klasa. Pewnikiem nie bez wplywu na jego poziom jest wczesna nauka robótek recznych - i dla dziewczyn i dla chłopców.
Przepiękne wytwory talentu i wiedzy spotkałam także na Łotwie i w Litwie,ale to już inna historia .
Podziekowania dla Liis Kogerman dyrektor Värska Seto Museum, która oprowadziła nas po muzeum skansenowskim w maleńkiej wiosce Varska.
To muzeum to właściwie zrekonstruowane jedno tradycyjne gospodarstwo Seto. Mieszka w nim na codzień koń i pies. Ludzie pojawiają się czasem.
Typowa stolarnia :)
Dach budynku gospodarczego, porośnięty mchem. Mech rosnie na słomie.
Kij od kołyski w domu mieszkalnym
Wystawa - Rodzina Sarv , autor Maarja Sarv.
Na fotografii po prawej, Oie Sarv - mama Maarji.
Oie z wnukami, Oie, Maarja i synek.
Fotografia rodzinna, małzeństwo Sarv z malutką Maarją i najmłodszym z trzech braci.
Młynki
Wnętrze "czarnej sauny" .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz